3 sie 2011

Rozdział 24

Do sali wszedł Adam i uśmiechnął się.
- Jak się czujesz mała ? - spytał.
- Bywało lepiej.- odpowiedziałam a on usiadł koło mnie.- Przepraszam i dziękuję.- powiedziałam od razu.
- Boże wszyscy mnie dzisiaj przepraszają. Co to dzień dobroci dla zwierząt ? - zaśmiał się.- Za co ?
- Dziękuję za to, że wyszedłeś mnie szukać i znalazłeś, po części uratowałeś mi życie.- uśmiechnął się. Nie sądziłam, że aż tak bardzo podoba mi się jego uśmiech. Był na prawdę słodki jak się uśmiechał.
- Spoko, drobiazg. A za co przepraszasz ? - spojrzał wyczekująco, chyba wiedział o czym myślę.
- No wiesz...za imprezę, za to, że Cię pocałowałam.- przerwałam na chwile.- miałeś racje, wiedziałam, że to wkurzy Łukasza i zrobiłam to specjalnie ale uwierz nie żałuję.- starałam się zabrzmieć normalnie.
- Pogodziliście się ? - albo mi się zdawało albo usłyszałam w jego glosie nutkę rozczarowania.
- Jeszcze mu nie wybaczyłam. Wytłumaczył mi wszystko ale muszę to przemyśleć.- oboje milczeliśmy.- Kto Cię dzisiaj jeszcze przepraszał ? - zapytałam z uśmiechem chcą rozładować atmosferę.
- Łukasz.- miał zaskoczoną minę.- Za to w klubie.
- Aha.- tylko tyle powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Tego samego dnia odwiedzili mnie jeszcze pozostali przyjaciele cieszyłam się, że są ze mną. Na prawdę czułam się o wiele lepiej. Pielęgniarka podała mi jakieś środki znieczulające, więc na szczęście nic mnie nie bolało. Wieczorem gdy wszyscy wyszli zadzwoniła do mnie Gośka, przepraszała, że nie może przyjechać i że strasznie się o mnie martwiła. Opowiedziałam jej wszystko od początku co się zdarzyło. Rozmowa z nią pomogła mi. Oczywiście nie obeszło się bez zrypy, że dowiaduje się dopiero teraz. U niej wszystko dobrze się układa. Pracują razem z Sebastianem, w weekendy chodzą na imprezy, poznali nowych ludzi. Zastanawiają się nawet, żeby przenieść się do Anglii na stałe. Zdałam sobie sprawę jak bardzo mi jej brakuje. We wrześniu ma 20-ste urodziny, muszę zastanowić się jaki prezent jej kupić. Rozmawiałyśmy ponad godzinę, potem usnęłam od razu. Byłam słaba, lekarze mówili, że niedługo może wypiszą mnie ze szpitala, ale muszę dużo odpoczywać i nabierać sił. Przez następne trzy dni leżałam w szpitalu. Codziennie miałam gości. Łukasz przesiadywał ze mną cały dzień. Nawet jeśli nie w sali to na korytarzu. W sobotę rano wypisali mnie. Rodzice zabrali mnie do domu i obchodzili się ze mną jak z jajkiem. Oprócz złamanej nogi, siniaków i wstrząśnienia mózgu nic mi nie było. Lekarz w dalszym ciągu kazał mi odpoczywać i nie obciążać nogi. Tak więc ja leżałam a mama i pani Dorota latały koło mnie i tylko "Może zrobić Ci herbatki ?", "Potrzebujesz czegoś ? Może skoczyć do sklepu ?", "Może masz ochotę na czekoladę ? Albo na coś innego ?". Miło, że się martwiły, ale na prawdę czułam się dobrze. Towarzystwa dotrzymywał mi Adam. Jeszcze nigdy tak długo ze sobą nie gadaliśmy. Dowiedziałam się trochę o nim i zmieniłam zdanie co do jego osoby. Był na prawdę fajnym kolegą. Dużo w życiu przeszedł: śmierć starszego brata, rozwód rodziców i własny wypadek z którego cudem wyszedł żywy. Udawał twardego ale w głębi duszy wcale taki nie jest. Byłam zła sama na siebie, że tak go traktowałam na początku. Ale teraz to się zmieni, obiecałam sobie. Po południu przyszedł Łukasz.
- Hej.- uśmiechnął się i usiadł na krześle obok biurka.- Już myślałem, że mnie nie wpuszczą.
- Ale wpuścili..- leżałam na łóżku i zajadałam się ciastkami w cze3koladzie.- Poczęstujesz się ? - wyciągnęłam w jego stronę opakowanie.
- Nie dzięki.- nastała chwila milczenia.- Jak się czujesz ? - zapytał po chwili.
- Dobrze, nie mogę jeszcze chodzić, muszę oszczędzać nogę, ale już lepiej.- uśmiechnęłam się.- Posłuchaj, myślałam o tym co mi powiedziałeś w szpitalu. Długo rozważałam za i przeciw, zastanawiałam się co zrobić, ale doszłam do wniosku, że wybaczę Ci..
- Skarbie.- usiadł na łóżku koło mnie i chciał mnie pocałować.
- Jeszcze nie skończyłam.- odsunęłam go od siebie.- To, że Ci wybaczyłam nie znaczy, że wszystko będzie tak jak kiedyś. Jeśli na prawdę Ci na mnie zależy będziesz musiał się starać, żebym Ci na nowo zaufała. Nie wymarzę z pamięci tego co się stało, dalej to tkwi we mnie, ale kocham Cię i nie mogę żyć bez Ciebie. Po prostu nie mogę.- przytulił mnie, czułam się bezpiecznie, tego mi brakowało.
- Nigdy więc Cię nie zawiodę.. obiecuję.
- Proszę tylko nic nie obiecuj, nie zniosę jeśli wszystko znowu trafi szlag. Po prostu nie zniosę tego.- z oczu poleciały mi łzy. Starł je kciukiem i pocałował mnie. Znowu poczułam jego usta, ciepłe i miękkie. Rozpłynęłam się, mogłabym tak siedzieć w jego ramionach cały czas.
- Kocham Cię.- wyszeptał.- Jak nikogo na świecie.- uśmiechnęłam się.
Siedzieliśmy tak na łóżku wtuleni w siebie przez cały czas rozmawiając.
- Aha i jeszcze jedno..- spojrzał na mnie pytająco.- Masz być miły dla Adama.- po jego minie wyczytałam, że nie jest zachwycony.- Nie musisz się z nim przyjaźnić, bądź tylko dla niego miły.. zrób to dla mnie, proszę.
- Dobrze, ale robię to tylko dla Ciebie.
- Dziękuję.- uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Masz pozdrowienia od Miśki i Anity.- powiedział.- Anita chciała przyjść, ale Krzysiek porwał ją na basen.- zaśmiał się.- Kazała Ci przekazać, że przyjdzie jutro.
- Spoko, będę czekać.- uśmiechnęłam się.
Nadeszła godzina dwudziesta i Łukasz musiał się zbierać. Pożegnaliśmy się, pocałował mnie i wyszedł. Przez cały wieczór uśmiechałam się, byłam po prostu szczęśliwa. Cieszyłam się, że mu wybaczyłam, nagle poczułam się o wiele, wiele lepiej, ulżyło mi. Do pokoju wszedł Adam.
- Mogę ? - spytał.
- Pewnie.- uśmiechnęłam się.- Siadaj.- wskazałam na krzesło.
- Pogodziliście się ? - zapytał po chwili, nie wyglądał na zadowolonego.
- Tak.- odpowiedziałam.- Kocham go i chcę z nim być.
- A jeśli znowu Cię zrani ? Po raz kolejny mu wybaczysz ?
- Nie, wtedy nie dam mu drugiej szansy. Ale na razie nic nie zrobił, stara się, kocha mnie a ja jego, to jest najważniejsze.- odpowiedziałam.- Jestem szczęśliwa.
- Tylko następnym razem nie posługuj się mną, żeby się na nim zemścić.- w jego tonie było słychać wrogość i złość. Nigdy nie słyszałam, żeby tak mówił.
- Wtedy na imprezie byłam wstawiona nie wiedziałam co robię, znaczy wiedziałam, ale nie za bardzo panowałam nad tym.- patrzył z niedowierzaniem.- przepraszam po raz kolejny, nie chciałam dać Ci nic do zrozumienia tym pocałunkiem.
- Za późno.- powiedział.- Albo jesteś ślepo zapatrzona w Łukasza albo starasz się tego nie zauważać, ale czuje coś do Ciebie i wiem na pewno, że to nie jest tylko i wyłącznie przyjaźń, tylko coś więcej.- wyszedł a ja zostałam sama w pokoju z tysiącem myśli.
_______________________________________________________________

Przepraszam, ale ten rozdział jest nudny i krótki, nie miałam na niego pomysłu. 
Następny postaram się napisać już lepszy. 

4 komentarze:

  1. Jak zwykle zajebiste . :D Przepraszam za wyrażanie się xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy7/8/11 14:45

    Tej rozdział nie jest nudny jest cudny ;d Romantyczny, lekki i przyjemny ;) Mam nadzieję, że Łukasz nic nie zepsuje. Chociaż zaczynam coraz bardziej lubić Adama ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. przepraszam was ale następny rozdział będzie dopiero za 2 tyg, może ud się wcześniej ale nie jestem pewna, gdyż jadę na wolontariat na 10 dni a potem jak wrócę dopiero będę pisała kolejny rozdział. ;)

    OdpowiedzUsuń