29 lip 2011

Rozdział 23

Zobaczyłam tylko białe światło, usłyszałam pisk opon i poczułam silne uderzenie. Potem już nic nie czułam, nic nie słyszałam i nic nie widziałam. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, czułam się tak jakbym była lekka jak piórko i unosiła się w powietrzu. W oddali słyszałam czyjś szloch, nie był zbyt wyraźny ale zdaje się, że to chyba kobieta, zanosiła się głośnym szlochem i coś mówiła, ale nie wiedziałam co. Skądś znałam ten głos, tylko nie wiedziałam skąd. Po chwili gdy odezwał się męski głos, słyszałam już wyraźnie, wtedy zrozumiałam, że to byli moi rodzice. Tylko czemu płakali ? Próbowałam sobie przypomnieć co się stało i gdzie ja teraz jestem. Pamiętam imprezę, bójkę Adama i Łukasza, kłótnie z Anitą i ... wypadek. Właśnie miałam wypadek, chyba potrącił mnie samochód. Już chciałam krzyknąć, że nic mi nie jest, żeby się nie martwili, żyję i mam się dobrze, ale nie mogłam, głos ugrzązł mi w gardle, nie byłam w stanie wydobyć z siebie głosu. Chciałam się poruszyć, ale moje ręce i nogi odmawiały posłuszeństwa. Nie miałam pojęcia co zrobić, żeby dać znać rodzicom, że żyję, i żeby się nie martwili. Nigdy nie lubiłam, gdy mama płakała, chciałam ją przytulić i pocieszyć, ale nie mogłam. Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę, poczułam przyjemne ciepło. Chciałam otworzyć oczy i spojrzeć kto to, ale wydawały się strasznie ociężałe. Po kilku próbach w końcu udało mi się ścisnąć czyjąś dłoń i otworzyć oczy.
- Zuza, córeczko..- pochyliła się nade mną mama ze łzami w oczach, była cała czerwona.- żyjesz.. boże jak ja się o Ciebie martwiłam.- uśmiechnęła się przez łzy.
Zobaczyłam białe ściany i sufit, po prawej stronie stała mama a tuż za nią tato, po lewej siedział Łukasz trzymając moją rękę przy swoim policzku, stąd to ciepło, które poczułam. Milczał.
- Gdzie ... ja ...- poczułam silny ból w głowie, jakby ktoś chciał mi ją rozsadzić.
- Ciii.- powiedział tato.- musisz odpoczywać.
- Jak się czujesz ? Boli Cię coś ? - pytała mama.
- Moja głowa...boli... strasznie.- wyjęczałam.
- Zaraz przyjdzie pielęgniarka i coś Ci poda.- powiedział tato.
- Twoi przyjaciele czekają na korytarzu, wszyscy tu są.- uśmiechnęła się mama.- Anita i Justyna, Dominik, Mateusz, Karol, Krzysiek a nawet Adam. On jest najdłużej.. nie licząc Łukasza.- spojrzała w jego stronę a po chwili dodała.- Córeczko pojedziemy z tatą do domu wziąć prysznic i niedługo do Ciebie przyjedziemy dobrze ? - spytała mama. Pokiwałam tylko potwierdzająco głową. Było widać jak byli zmęczeni, pewnie nie spali przez całą noc, a może dwie..- Przywieźć Ci coś ?
- Nie.- starałam się uśmiechnąć, ale chyba mi nie wyszło.
- To do zobaczenia później.- pocałowała mnie mama w policzek i razem z tatą wyszli z sali.
Przez ten czas Łukasz nie odezwał się ani słowem tylko przyglądał mi się, miał łzy w oczach, ale starał się być silny. Patrzyliśmy sobie w oczy i nagle zabolało mnie serce. Chciałam coś powiedzieć ale nie wiedziałam co. Tak bardzo go kochałam. Chciałam rzucić mu się w ramiona i pocałować go, chciałam znowu poczuć jego perfumy ale nagle wszystko straciło sens gdy przypomniałam sobie o Paulinie. Odwróciłam głowę a łzy napłynęły mi w rekordowym tempie do oczu.
- Zuza...- zaczął powoli  Łukasz.- przepraszam, wiem, że to moja wina, to wszystko moja wina.- głos mu się łamał.- Błagam Cię wybacz mi... błagam, nie mogę żyć bez Ciebie.- płakał a ja razem z nim.- Kocham Cię, nikogo na świecie nie kocham tak bardzo jak Ciebie, wybacz mi.. proszę.- odwróciłam się i spojrzałam na niego, widziałam na jego twarzy ból i smutek. Pogłaskał mnie po włosach i zatrzymał dłoń na moim policzku i  otarł łzy.- Muszę Ci to wszystko wyjaśnić, proszę wysłuchaj mnie..
- Dobrze...- powiedziałam po chwili zastanowienia.- Mów.
- Chciałaś, żebym porozmawiał z Pauliną zaraz po jej powrocie. Taki miałem zamiar, ale właśnie tego wieczora gdy wróciłem do domu Miśka.- tak mówił na swoją siostrę Michalinę.- powiedziała, że mam gościa. Myślałem, że to Ty.- mówił wolno, zastanawiał się nad każdym wypowiedzianym słowem.- Ale gdy wszedłem do pokoju na łóżku siedziała Paulina. Zdziwiłem się i przyznam trochę byłem na nią wkurzony. Chciałem jej jeszcze raz wszystko wyjaśnić, żeby dała nam w końcu spokój, że kocham Ciebie i tylko z Tobą chcę być. Nie rozumiała tego, powiedziała, że powie Ci, że spędziliśmy razem noc, że jeszcze ją popamiętam.- przerwał na chwilę, ale po chwili ciągnął dalej.- Wiem, że to idiotyczne ale powiedziała, że jeśli ją pocałuję i tu podkreśliła pocałuje a nie cmoknę może da nam spokój. Nie chciałem tego, ale pomyślałem sobie, że Ty się o tym nie dowiesz, ona się odczepi i wszyscy będziemy zadowoleni. Na prawdę nie wiedziałem, że Ty jesteś za drzwiami i wszystko widzisz. Nie chciałem tego, przepraszam.- trzymał moją dłoń przy swoim policzku, oczy mu się świeciły, wiedziałam, że nie chciał płakać. Nie wiedziałam co o tym myśleć, zdaje mi się, że mówił prawdę ale i tak nie wiem, łzy spływały mi jedna po drugiej.- Później przychodziłem do Ciebie codziennie, chciałem Ci to wszystko wyjaśnić ale nikt nie chciał mnie wpuścić. Dowiadywałem się od Anity co u Ciebie, mówiła, że całymi dniami siedzisz w pokoju, jesteś przygnębiona i mnie nienawidzisz, nie wierzyłem w to. Ale gdy zobaczyłem Cię dwa dni temu na imprezie.- czyli jedno się wyjaśniło, dwa dni byłam w śpiączce.- Nie wyglądałaś wcale na przygnębioną. Oprócz tego, że ciągle piłaś i mnie olewałaś- na jego twarzy pojawił się przez chwile uśmiech.- wyglądałaś ślicznie. Ale gdy zobaczyłam jak całowałaś się z Adamem i gdzie on dawał ręce to już nie wytrzymałem i musiałem podejść, to był odruch. Boże jaki ja byłem głupi.- schował głowę w rękach.
- Masz go przeprosić.- przerwałam mu. Spojrzał na mnie spode łba jakby nie wierzył, że to powiedziałam.- Musisz go przeprosić.- podniosłam rękę do góry żeby go uciszyć.- to nie podlega dyskusji.
- Dobrze.- odparł po chwili.
- A teraz wyjdź, muszę to wszystko przemyśleć na spokojnie..- odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Przyjdę później.- wstał i ruszył do wyjścia.- Kocham Cię.- powiedział i zniknął za drzwiami.
Łzy znowu napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam co teraz zrobić, chciałam mu wybaczyć, chciałam rzucić mu się na szyje i pocałować go, chciałam zapomnieć o tym co widziałam, ale nie mogłam, to cały czas tkwiło w mojej głowie. Czułam, że mówił prawdę, ale czy Paulina mówiła prawdę ? Czy na pewno by nas... jego zostawiła w spokoju ? Czy warto było jej uwierzyć ? Moje rozmyślenia przerwała Anita. Weszła na sale, była czerwona od płaczu, widać było że też zarwała noc. Usiadła na krześle, które niedawno zajmował Łukasz.
- Przepraszam.- powiedziała i wybuchnęła płaczem.- To moja wina, gdybym tylko wtedy nie obwiniała Cię nic by się nie wydarzyło, obie wróciłybyśmy na imprezę a Ty byś tutaj nie leżała.- mówiła szybko tak jakby nie oddychała przy tym w ogóle.
- Nie płacz.- powiedziałam.- To nie Twoja wina.- uśmiechnęłam się do niej.
- Właśnie, że moja. Przepraszam, na prawdę przepraszam.- próbowałam się podnieść, ale ból mi na to nie pozwolił. Anita chyba zrozumiała to, bo wstała i objęła mnie.- Przepraszam.- wyszeptała. Gdy ponownie usiadła przez chwile patrzyłyśmy się na siebie i uśmiechałyśmy się.- Adam Cię znalazł.- powiedziała nagle.- Gdy wróciłam do środka pytał gdzie jesteś, powiedziałam, że gdzieś poszłaś, wtedy wyszedł i poszedł Cię szukać i znalazł na środku drogi... we krwi..- przerwała.- kierowca uciekł... gdy tylko się o tym dowiedziałam myślałam, że umrę, wiedziałam, że to przeze mnie, tak się cholernie o Ciebie bałam.
- To nie Twoja wina.- powtórzyłam
- Adam odkąd przywieźli Cię do szpitala cały czas siedzi na korytarzu, nie wracał na noc do domu.. Kto by pomyślał, że jest do tego zdolny.- zaśmiała się.- Nie wchodził bo..
- Był tu Łukasz ? - spytałam a moja przyjaciółka tylko pokiwała głową.- Chcę z nim pogadać. Jest tu prawda ? Możesz go zawołać ?
- Pewnie.- uśmiechnęła się i wyszła.
_________________________________________________________

a więc jest już kolejna notka, mam nadzieje, że podoba wam się ;)
Chcieliście, żeby Łukasz wszystko wyjaśnił, więc proszę wyjaśnił ;P
nie wiem jeszcze jak to wszystko ułoży się między Zuzą i Łukaszem oraz Zuzą i Adamem.
Na razie to tyle, miłego czytania ;D

26 lip 2011

Rozdział 22

- Nie ładnie wykorzystywać pijanej dziewczyny.- powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Przecież mówiłaś, że nie jesteś pijana.- Adam uśmiechnął się.
- Bo nie jestem.- zaśmiałam się i go pocałowałam.
Wiedziałam, że niedaleko nas stoi Łukasz i obserwuje nas. Chciałam żeby poczuł się tak samo jak ja, żeby był wściekły i upokorzony, żeby dał mi spokój. To było moje jedyne marzenie w tej chwili. Stałam tyłem do ściany a Adam był przywarty do mnie. Całowaliśmy się długo i namiętnie, jakby każde z nas długo wyczekiwało na ten moment. Zanurzyłam ręce w jego włosach, najwidoczniej spodobało mu się to. Jego dłonie czułam na całym ciele, od karku wzdłuż pleców a nawet na tyłku, ale nie przejęłam się tym za bardzo, byłam za bardzo wstawiona. Nagle podszedł do nas Łukasz, złapał Adama za koszule i uderzył go z całej siły, aż upadł na ziemie. Łukasz stał i patrzył to na mnie to na Adma.
- Pojebało Cię ?! - wrzasnęłam.- Co Ty sobie myślisz co?! Że możesz tak bić wszystkich ?! - uklęknęłam przy Adamie, żeby sprawdzić czy coś mu się stało. Całe szczęście oprócz krwotoku z nosa i rozciętej wargi był cały.
- Nie pozwolę, żeby jakiś koleś traktował Cię jak dziwkę.- starał się mówić spokojnie a mnie zatkało mnie.
- Dziwkę powiadasz...- nie zważałam na to, że zebrał się tłum ludzi obserwujących całe to zajście w oczekiwaniu na bójkę o dziewczynę.- a co powiesz na to, że ja tego chciałam ? Chciałam się z nim całować i chciałam żeby mnie tak macał..- Łukasz tylko przewracał oczami, myślał, że kłamie.- Myślisz, że tylko Ty możesz całować się z innymi dziewczynami ?! Że ja już nie mogę ? No to jesteś w błędzie.- stałam z nim twarzą w twarz i na szczęście udało mi się nie płakać.
- To z Pauliną to nie tak jak myślisz to..
- Tak już to słyszałam.- przerwałam mu.- wiem co widziałam i dla twojej wiadomości wolę być dziwką przyjaciela niż dziewczyną kłamcy i oszusta.- odwróciłam się i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych.
Gdy wyszłam na zewnątrz zimny wiatr otulił moje ramiona. Oparłam się o mur i zaczęłam płakać. Nie panowałam nad tym. Łzy same spływały mi po policzku, głośno szlochałam. Usłyszałam jak otwierają się drzwi wejściowe, ktoś wyszedł i chyba szedł w moją stronę. Nie popatrzyłam kto to. Poczułam czyjąś rękę na ramieniu, odwróciłam się i zobaczyłam Adama. Miał rozciętą wargę i zwichrowane włosy ale to dodawało mu uroku.
- Przepraszam to moja wina.- udało mi się wydukać przez łzy.
- Nie, to ja nie powinienem Cię całować.- zaśmiał się.- Dobrze się czujesz ? - otarł mi łzę z policzka.
- Tak, w porządku.- wymusiłam uśmiech.- Tylko trochę mi w głowie buzuje.
- Nic dziwnego jak tyle wypiłaś.- ponownie się zaśmiał.- Chodź odprowadzę Cię do domu.
- Nie, chcę jeszcze zostać.. Przyszłam tu zapomnieć, a poza tym nie chcę żeby mnie rodzice zobaczyli w tym stanie.- zaśmiałam się tym razem ja. Wytarłam oczy palcami.- Kurde chyba rozmazałam makijaż..
- Iść po Anite ?
- Gdybyś mógł, i powiedz, żeby wzięła kosmetyki i drinka dla mnie.- patrzył przez chwile na mnie po czym udał się do wejścia. Przystanął przy drzwiach i odwrócił się.
- Całowałaś się ze mną, żeby zemścić się na Łukaszu ? - spytał.
- Nie. Tak. Nie wiem.- popatrzyłam przepraszającym wzrokiem.- Przepraszam, nie chciałam, żeby to tak wyszło.- nie odpowiedział tylko wszedł do środka. Kucnęłam i schowałam głowę w rękach. Jaka ja jestem głupia. Zawsze co bym nie zrobiła czy powiedziała okazuje się głupstwem. Długo nie musiałam czekać, przyszła Anita i przytuliła mnie.
- Chodź poprawię Ci makijaż.- powiedziała i zaprowadziła mnie na ławkę. Usiadłyśmy i zaczęła mi poprawiać makijaż. Po chwili milczenia zapytała.- Na prawdę nie dasz szansy Łukaszowi?
- Nie, chyba nie. Sama nie wiem.- przerwałam na chwile, by wypić drinka, który mi przyniosła.- Kocham go, ale nie wybaczę mu tego co mi zrobił.
- Łukasz to mój kuzyn.- zaczęła powoli.- kocham go, uważam, że to co zrobił nie jest w porządku wobec Ciebie, ale powinnaś dać mu szanse wytłumaczyć wszystko. On na prawdę Cię kocha.
- Tu nie ma czego tłumaczyć. Wiedział o co chodzi Paulinie, wiedział jak bardzo jej nie znoszę a ona mnie a mimo wszystko dał się jej oszukać.
- Wiesz tylko tyle ile zobaczyłaś,a  może on wcale tego nie chciał, może Paulina go do tego zmusiła ?
- Gdyby tego nie chciał zaprotestowałby a on tylko stał ! Rozumiesz ? Stał i nic nie zrobił, to tak jakby też tego chciał. Jakby chciał się z nią całować.- znowu zaczęłam płakać, poprawki makijażu nic nie pomogły.
- Ale to dla Ciebie chciał zakończyć całe to przedstawienie z Pauliną, dla Ciebie.- wkurzona pokazywała palca na mnie, jakby mnie oskarżała.- Bo Cię kocha. A Ty robisz mu wielką awanturę i nie odzywasz się. Ty mu kazałaś z nią pogadać.
- Ale nie kazałam mu jej zapraszać do domu i całować ! - wrzasnęłam. - A jak Ty byś się czuła gdybyś zobaczyła Krzyśka całującego się z jakąś dziwką co ? - wszystko we mnie buzowało. Nie mogłam uwierzyć, że moja najlepsza przyjaciółka staje po stronie Łukasza i uważa, że to on jest poszkodowany a ja jestem wszystkiemu winna.
- Nie mówimy teraz o mnie i o Krzyśku ! Nie chcę się z Tobą kłócić..
- Właśnie to robisz..- przerwałam jej.
-... ale uważam, że źle robisz całując się na oczach Łukasza z Adamem.
- Będę się całować z kim będę chciała a wam nic do tego. A Łukaszowi szczególnie, nie jesteśmy już razem, więc niech da mi spokój. I Adamowi też.
Odwróciłam się i ruszyłam przed siebie. To ostatnio wychodzi mi najlepiej. Odwrócić się i odejść, uciec od problemów. Była tak zła, że nie wiedziałam gdzie idę, obraz rozmazywał mi się przed oczami, łzy leciały ciurkiem. Przed oczami znowu stanął mi obraz sprzed kilku dni, jak Łukasz i Paulina całowali się. Prześladował mnie każdej nocy. Zawsze gdy zamykałam oczy. Nie mogłam przestać o tym myśleć, starałam się bardzo mocno ale nie mogłam. Jeszcze teraz gdy straciłam przyjaciółkę całkiem się spieprzyło. Nie chcę takiego życia. Nie chcę cierpieć. Wszystko mnie przerastało. Nic mi się nie układa. Alkohol buzował w moich żyłach, czułam jak się trzęsę. Nogi mi się plątały, więc zdjęłam buty, żebym nie złamała przez przypadek szpilki i szłam na bosaka chodnikiem. Nagle poczułam, że Anita może mieć racje, że trochę za bardzo wzięłam to do siebie, powinnam z nim pogadać, wysłuchać go, ale nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy. Bałam się. Bałam się ponownie zaufać. Bałam się kolejnego cierpienia. Bałam się porażki. Bałam się, że kiedyś może mnie zdradzić na prawdę i wtedy nie zbędzie powrotu. Bałam się, że następnym razem tego nie zniosę. Tyle myśli kotłowało mi się w głowie. Gdy przechodziłam przez ulicę nie usłyszałam nadjeżdżającego samochodu...
_____________________________________________________________________

Inny miałam pomysł na ten rozdział a inaczej wyszło. 
Szczerze mówiąc wypadek planowałam kilka rozdziałów dalej, ale jakoś tak wyszło i jest teraz.
Kłótni między Zuzą a Anitą też nie miało być.
Więc jak widać totalnie zmieniłam ten rozdział ;D
Trochę pisany na szybkiego, więc od razy przepraszam za jakiekolwiek błędy.

21 lip 2011

Rozdział 21

- Mhm dziewczyny wyglądacie.. seksownie.- uśmiechnął się Karol.
- Wiemy, nie musicie nam tego mówić.- powiedziała z wyższością Anita a wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- To jak, gotowi na podryw ? - spytała Justyna.
- Zawsze i wszędzie.- zaśmiałam się.
- Ej, ej ale wy już macie swoich partnerów.- podszedł do niej Mati i pocałował ją a Krzysiek poszedł w jego ślady i pocałował Anitę.
- Wyglądasz prześlicznie.- wyszeptał jej do ucha. Anita tylko się uśmiechnęła.
- Dobra proszę skończcie, bo aż mnie mdli z tej waszej miłości.- zażartował Karol.
- Zuza jak tam ? Trzymasz się ? - zapytał Dominik a wszyscy skupili wzrok na mnie czekając na odpowiedź.
- Spoko. Ale proszę nie mówmy o tym, przynajmniej dzisiaj chcę się dobrze bawić.- wymusiłam lekki uśmiech.
- Wiesz, że Łukasz będzie..? i Paulina też.. - pokiwałam tylko twierdząco głową.
- Siema ludzie.- podszedł do nas Adam.- Co tak stoicie ? Właźcie, impra się rozkręca.
Wszyscy weszliśmy do środka. Muzyka jak zwykle świetna, zawsze sprowadzali najlepszych DJ-ów. Było ciemno, tylko małe światełka na suficie i ścianach, aby zachować odpowiednią atmosferę. Dużo osób było już wstawionych, jedni siedzieli przy stolikach, drudzy przy barze. Większość jednak wybrała taniec. Podeszliśmy całą paczką do wolnego stolika i usiedliśmy. Dominik jako najstarszy z nas poszedł zamówić drinki dla wszystkich. Dosiadły się do nas jeszcze dwie dziewczyny, obie z mojego roku.
- Karol załatwiłem nam towarzystwo.- uśmiechnął się znacząco Adam.- Zuza sorry o Tobie jakoś zapomniałem.- zaśmiał się. Spiorunowałam go wzrokiem.
Niebieskooka blondynka z krótkimi, pazurkowanymi włosami o imieniu Kinga usiadła koło Karola, natomiast Karolina brunetka z długimi kręconymi włosami i piwnymi oczami zajęła miejsce obok Adama. Chłopaki od razu zajęli się nimi i zaczęli bajerować. Tylko ja zostałam bez pary. Przypomniał mi się Łukasz. Gdyby nie spieprzył tego teraz bylibyśmy razem i świetnie byśmy się bawili. Zuza przestań o nim myśleć - upomniałam się w myślach.- nie dzisiaj. Akurat wrócił Dominik z naszymi drinkami. Każdy wziął swój i nie czekając na toast napiliśmy się. Czułam jak robi mi się od środka gorąco. Dzisiaj nie będę sobie żałować, wypije ile tylko będę wstanie. Wszystkim humor się udzielał. Gadaliśmy, śmialiśmy się, piliśmy.
- Dobra koniec tego siedzenia.. idziemy tańczyć ! - prawie krzyknęła Anita.- No ruszcie się, już.- Wzięła Krzyśka za rękę a ja, Justyna i Mateusz poszliśmy w ich ślady. Adam i Karol z dziewczynami zostali przy stoliku i obściskiwali się. Nie wiem czemu ale coś mnie w środku zakuło na widok Adama i Karoliny. Zazdrość ? Nie, chyba nie. Przecież nie powinnam być o niego zazdrosna. Ani nie jesteśmy razem, ani mi się nie podoba, no dobra może troszeczkę, ale i tak kocham Łukasza. Przeklnęłam się w środku. Zapomnij o Łukaszu - rozkazałam sobie. Zaczęliśmy tańczyć, ruszaliśmy się w rytm muzyki. Piosenka się skończyła a zaczęła jakaś wolna.
- O niee.- wkurzyłam się.- Czemu akurat teraz ? Idę pogadać z DJ.
- Przestań Zuza, nie bulwersuj się. idź po Adama i razem zatańczcie.- uśmiechnęła się Justyna.
- On jest zajęty teraz Karoliną.- zabrzmiało to jak skarga i oburzenie.- Idę jednak pogadać z DJ.- Teraz już nie próbowali mnie zatrzymać tylko tańczyli.Przedarłam się przez tłum i podeszłam do miejsca, w którym był cały sprzęt i chłopak puszczający muzykę.
- Przepraszam.- chyba mnie nie usłyszał, więc powtórzyłam trochę głośniej..- Przepraszam! - spojrzał na mnie. Mmm muszę przyznać brzydki to on nie był. Na oko miał koło dziewiętnastu lat i piękne oczy odbijające się w świetle lamp. Wykorzystałam swój uroczy uśmiech.- Czy mógłbyś zmienić piosenkę ?
- Nie. - odparł krótko i odwrócił się zajmując swoim sprzętem.
- Ale bardzo proszę.- zrobiłam oczka takie jak kot w tej bajce Shrek.
- Zaraz się skończy i na pewno będą już inne. Ale teraz musisz poczekać.- odparł bez żadnych emocji.
Odwróciłam się i odeszłam, bo wiedziałam, że już więcej nie wskóram. Gdy podchodziłam do stolika zobaczyłam, że siedzi tam Łukasz, więc szybko poszłam w drugą stronę do baru. Usiadłam i zamówiłam drinka. Barman nawet nie zapytał o dowód. Zresztą nigdy nie pyta. No i dobrze. Wypiłam jeden, potem drugi, trzeci i już miałam zamawiać czwarty gdy dosiadł się koło mnie jakiś chłopak.
- Tej dziewczynie proszę już nie sprzedawać.- powiedział Łukasz do barmana.
- Odwal się, Tobie nic do tego.- byłam wkurzona, nie wiedziałam co mam zrobić, uciec czy siedzieć ? zwyzywać go czy udawać że go tam nie ma ?
- Ładnie wyglądasz.- powiedział a ja wzięłam drinka i wstałam. Złapał mnie mocno za rękę.- Zuza proszę pogadajmy..
- Nie mamy o czym rozumiesz ? Nie chcę Cię znać ! - krzyknęłam i wyrwałam mu się.
- Ale to nie tak jak myślisz, nic się wtedy nie wydarzyło.
- Wiesz co, nie wiem czemu się w Tobie zakochałam, zawsze obiecywałam sobie, że nie będę kochać kłamców i oszustów.- odwróciłam się a łzy zaczęły mi lecieć. Przetarłam je grzbietem dłoni i wróciłam do stolika, siedzieli tam tylko Anita, Justyna i Krzysiek. Usiadłam koło Justyny i postawiłam drinka na stoliku.
- Gdzie reszta ? - spytałam.
- Adam z Karoliną chyba wyszli na zewnątrz, a reszta poszła tańczyć.- odpowiedziała Anita.
- Widzieliśmy jak gadałaś z Łukaszem..- spojrzała na mnie nie pewnie Justyna.
- Tak. Tłumaczył się ale nie wierze mu, nigdy mu nie wybaczę..
- Jak trochę ochłoniesz, minie trochę czasu to zmienisz zdanie. Jeszcze będziecie razem.
- Nie i nie chce gadać o Łukaszu, proszę nie poruszajcie tego tematu, przynajmniej nie dzisiaj.- wstałam.- Idziecie tańczyć ? - dziewczyny pokiwały głową.
Wstały i poszłyśmy na parkiet. Znowu porwała nas muzyka. Przetańczyłyśmy trzy albo cztery piosenki.
- On się na Ciebie cały czas lampi.- uśmiechała się Anita. Gdy zobaczyła moją minę dodała.- ten DJ.
- Ładny.- powiedziała Justyna.- I chyba wpadłaś mu w oko.
- Może.- uśmiechnęłam się.
Wróciłyśmy do stolika napić się i odpocząć. Byli tam wszyscy oprócz Adama i Karoliny. Gdzie oni są ? Chłopaki zamawiali kolejne drinki. Po kilku kolejkach już miałam trochę w bani i zachciało mi się do toalety. Wstałam i zachwiałam się. Pojawił się obok mnie Adam i przytrzymał mnie.
- Chyba jesteś już pijana.- zaśmiał się.
- Wcale nie jestem pijana i łapy przy sobie.- odsunęłam się od niego.- Gdzie masz swoją Karolinkę ?
- Źle się poczuła i odprowadziłem ją do domu.- odparł po chwili i spojrzał na mnie pytająco. Nie odezwałam się i poszłam w stronę toalet.- Może iść z Tobą ? - popatrzyłam na niego wrogo.- W razie gdybyś potrzebowała pomocy.- uśmiechnął się.
- Nie dzięki, poradzę sobie.
Doszłam do łazienki, minęłam kilka dziewczyn, które wychodziły. Gdy załatwiłam swoje potrzeby stanęłam koło umywalki i złapałam się jej bo trochę mi w głowie szumiało. Chyba za dużo wypiłam, jutro będę miała nieznośnego kaca. Spojrzałam w lusterko i zobaczyłam w kącie całującą się parę, którą do tej pory nie zauważyłam. Nie zwlekając wyszłam, nie chciałam im przeszkadzać. Oparłam się o ścianę, bo znowu na chwile straciłam równowagę. Podszedł do mnie Adam i stanął naprzeciwko mnie i oparł się o ścianę z rękami koło mojej głowy i pochylił się a ja nie protestowałam.
- Może Ciebie też mam odprowadzić ? - spytał.
- Pojebało Cię ? Impreza dopiero rozkręca się.- uśmiechnęłam się.- Zamierzam być do końca i bawić się.- to ostatnie prawie krzyknęłam.
- Jak Cię rodzice zobaczą będziesz miała przejebane.- zaśmiał się.
- Nie zobaczą.- uśmiechnęłam się.- A Ty im chyba nie powiesz co ? - odpowiedział z uśmiechem. Przez chwile patrzyliśmy się na siebie gdy zbliżył się i musnął moje usta...
_____________________________________________________

cd dalszy imprezy w następnej notce ;D
Zmieniałam tą notkę kilka razy, chociaż i tak nie jest taka jaka miała być.
Mam nadzieje, że w następnej uda mi się przelać myśli w taki sposób jak sobie to wyobrażam ;P
a teraz życzę miłego czytania. Komentujcie ;*

18 lip 2011

Rozdział 20

Ostatnie kilka dni mijały wolno, nie wychodziłam z pokoju, cały czas płakałam. Czułam się zdradzona, oszukana i samotna. Anita odwiedziła mnie kilkakrotnie, próbowała pocieszyć, wesprzeć, ale jakoś jej nie wyszło. Nawet gdyby była mistrzynią w pocieszaniu to i tak nie mogłam zapomnieć o Łukaszu, o tym co zrobił. Codziennie przychodzi, ale ani Adam ani mama ani ktokolwiek inny go nie wpuszczają. I dobrze, nie chcę go widzieć. Nie teraz. Jeszcze nie. Chociaż nikt nie wie co tak na prawdę się stało i ciesze się, że nie próbują tego ze mnie wydusić. Brakuje mi Gośki, gdyby była mogłabym z nią pogadać, wypłakać się jej, może poradziłaby mi co mam teraz zrobić, jak się zachować. Nikt nigdy nie rozumiał mnie tak jak ona, nawet Anita, mimo że jest moją najlepszą przyjaciółką. Z Adamem też od kilku dni nie rozmawiałam. Dzień po tym całym zdarzeniu przyszedł do mnie do pokoju ale nie rozmawialiśmy, jeżeli można nazwać to rozmową, długo. Przyznam, że trochę za bardzo na niego naskoczyłam, nie miałam na kim się wyżyć, więc oberwało się jemu. Byłam jeszcze za bardzo roztrzęsiona i musiałam przynajmniej trochę ochłonąć, żeby z kimkolwiek normalnie rozmawiać. Potem już mijaliśmy się tylko na korytarzu rzucając krótkie "cześć". Ani ja ani on nie próbowaliśmy zagadać.
Nadeszła sobota, dzień na który każdy czekał z niecierpliwością, nawet ja do niedawna, wielka coroczna zabawa. Na pewno gdyby nie incydent z Łukaszem już od samego rana razem z Anitą hucznie przygotowywałybyśmy się, ale teraz było mi wszystko obojętne. Nie miałam ochoty na nią iść. Chociaż rodzice co bardzo rzadko zdarza się kazali mi iść. Wiedziałam, że chodziło im tylko o to bym w końcu wyszła z pokoju i poszła do ludzi, nawet jeśli wiedzieli co to za impreza. Było południe, leżałam w łóżku, gdy ktoś zapukał do drzwi. Pewnie mama - pomyślałam. Drzwi się otworzyły i do pokoju wparowały uśmiechnięte od ucha do ucha Anita z Justyną.
- A Ty co jeszcze w łóżku robisz co ? - spytała Anita.- myślałam, że już dawno jesteś na nogach i ślęczysz przed szafą myśląc co włożyć na imprezę.
- Właśnie. A tu widzę, że nawet jeszcze kąpieli nie wzięłaś.- powiedziała z rozczarowaniem Justyna.- na co czekasz ? Szkoda dnia.- uśmiechnęła się.
- Nigdzie nie idę.
- Jak to nie ? Idziesz i koniec.- ściągnęła ze mnie kołdrę Anita.
- Alee..
- Nie dyskutuj z nami.- przerwała mi Justyna. Usiadłam na łóżku i powiedziałam.
- Nie mam ochoty na imprezowanie. Nie wyglądam, tylko spójrzcie.- pokazałam na swoją twarz.- Na serio dziewczyny dzięki, że o mnie pamiętałyście ale na prawdę nie mam ochoty i siły na zabawę.- Usiadły koło mnie, ale już się tak nie uśmiechały.
- Dalej myślisz o Łukaszu ? - pokiwałam twierdząco głową.- Właśnie dlatego musisz iść z nami.- Justyna popatrzyła na mnie ze współczuciem.
- Słuchaj nie przejmuj się wyglądem, my już coś na to poradzimy.- uśmiechnęła się Anita.- mamy tyle kosmetyków, że na pewno uda nam się zatuszować te cienie pod oczami i czerwone plamy na policzkach.
- Znajdziemy Ci też jakieś ubrania, będziesz wyglądać seksownie i uwodzicielsko, na pewno jakiś chłopak zwróci na Ciebie uwagę, może nawet poznasz jakiegoś na prawdę super fajnego chłopaka.- przez moment na mojej twarzy pojawił się uśmiech.- No widzisz ? uśmiechasz się. Jesteśmy na dobrej drodze.- Justyna poklepała mnie lekko po plecach dodając otuchy.
- A tak poza tym będzie alkohol, zawsze możesz spić się w trupa.- całą Anita.
- Tak, bo alkohol to najlepszy sposób na zapomnienie.- zaśmiałam się.
- Nie najlepszy ale działa.- stwierdziła Anita bawiąc się paznokciami.
- To jak.. idziesz ?
- Idę.- powiedziałam po chwili zastanowienia.- Nie mogę pozwolić, żeby przez Łukasza ominęła mnie najlepsza impreza tego lata.- uśmiechnęłam się szczerze.
- Zuch dziewczynka.- obie przytuliły się do mnie.
- No dobra koniec tego rozczulania. Zuza idź się wykąpać a my z Dżastą pomyślimy co z Tobą zrobić.
Wstałam z łóżka, wzięłam wszystko co było mi potrzebne i ruszyłam do łazienki. Przystanęłam przy drzwiach i odwróciłam się do dziewczyn.
- Dziękuję, za wszystko.
- Od tego ma się przyjaciół.- uśmiechnęły się.- No idź, idź, bo mamy mało czasu a jeszcze my się musimy przygotować.
Weszłam do łazienki i nalałam dużo wody do wanny. Wlałam mój ulubiony płyn do kąpieli o ostrym ale przyjemnym zapachu i weszłam do wanny. Umyłam włosy, a gdy wysuszyłam i nałożyłam odżywki pachniały owocami egzotycznymi. Założyłam szlafrok i wróciłam do pokoju. Na biurku wyłożone były wszystkie kosmetyki, które jak mogłam się domyślić były przeznaczone dla mnie, natomiast na łóżku leżały ciuchy, które miałam założyć. Dziewczyny były już ubrane, stylowo ale seksownie. Gdy weszłam do pokoju Anita rozmawiała przez telefon, pewnie z Krzyśkiem, a Justyna szpera w mojej szafce szukając odpowiednich butów do rzeczy, które już wybrały.
- Dobrze, że już wróciłaś. Załóż te ciuchy.- pokazała palcem na łóżko.- Anita przestań gadać i pomóż mi! Które buty dla Zuzy ? - wyciągnęła i pokazała nam. W prawej ręce trzymała czarne, skromne sandały na obcasie z trzema paseczkami przy palcach, na których były małe, białe diamenciki oraz zapięcie na kostce, natomiast w lewej ręce miała czarne szpilki zakryte na palcach i pięcie z różowymi dodatkami.
- Zdecydowanie te.- pokazała palcem na czarne szpilki.
Wzięłam do ręki ciuchy i założyłam je. Wybrały różowo-czarną, krótką sukienkę która idealnie podkreślała wszystkie krągłości i wcięci w tali. W pudełku z biżuterią znalazłam długie, srebrne kolczyki i bransoletkę z kompletu. Anita zajęła się makijażem. Nałożyła masę podkładu oraz pudru matującego, aby pozbyć się wszystkich niepotrzebnych plam oraz ukryć te kilka nieprzespanych nocy i przepłakanych dni. Zrobiła kreski eyelinerem i pomalowała rzęsy tuszem, sprawiając, że stały się dłuższe i gęste. Na policzki dała trochę różu i pomalowała usta różowym błyszczykiem o smaku truskawkowym. Nie pozwoliła mi się przejrzeć w lusterku, ponieważ miałam zobaczyć dopiero efekt końcowy.  Zadaniem Justyny było ułożenie moich włosów. Z racji tego, że mam długie zdecydowała, że najlepiej będą wyglądały rozpuszczone i falowane. Żeby efekt był taki, aby Justyna stwierdziła, że już dobrze wyglądają, czyli dobrze się zakręciły minęło trochę czasu. Kręcenie moich włosów lokówką to na prawdę wyczyn i próba wytrwałości i cierpliwości, ale Dżasta potrafi czynić cuda. Po skończeniu spryskała je jeszcze lakierem aby wytrzymały całą noc i założyła ciemno różową opaskę pasującą do sukienki. Założyłam buty i podeszłam do lusterka. To co tam zobaczyłam było zaskoczeniem. Zatkało mnie. Nie chcę się przechwalać ale wyglądałam zabójczo. Mimo, że miałam tony podkładu wyglądałam naturalnie. Zniknęły podpuchnięte i zapadnięte oczy i czerwone plamy na policzkach po płaczu. Włosy idealnie falowały i błyszczały a sukienka i buty spełniły swoją rolą.
- No to możesz już iść na melanż.- zaśmiała się Anita.- Nikt Ci się nie oprze. Mogę Ci to zapewnić.- uśmiechnęła się.
- Dziękuję, na prawdę dziękuję za wszytko co dla mnie robicie.- już miałam łzy w oczach, byłam szczęśliwa, ze mam takie przyjaciółki jak Anita i Justyna.- Dzięki wam przynajmniej na chwile zapomniałam.
- Tylko nie płacz po makijaż rozmażesz.- zaśmiała się Justyna.
Jak już wszystkie byłyśmy gotowe do wyjścia spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do torebki i z uśmiechem na twarzy udałyśmy się na wielką zabawę.

14 lip 2011

Rozdział 19

Wybiegłam jak najszybciej, łzy ciekły mi po policzku strumieniami. Na dworze rozpadało się, była silna ulewa. Biegłam chodnikiem nie zatrzymując się, nie wiedziałam gdzie biegnę, nogi same prowadziły mnie przed siebie. Cały czas miałam ten sam obraz przed oczami.. Nie mogłam zrozumieć czemu on mi to zrobił ?! Co ja zrobiłam takiego, że tak mnie potraktował ? Przecież wiedział, że nienawidzę tej szmaty, wiedział jak bardzo. Byłam już cała mokra, przemokłam do suchej nitki, serce biło mi jak oszalałe, ale się nie zatrzymałam, nie mogłam, chciałam uciec jak najdalej stąd, chciałabym, żeby to wszystko okazało się tylko zły snem. Ale wiedziałam, że tak nie będzie. To wszystko co się działo było realne. Gdy się w końcu zatrzymałam okazało się, że stoję niedaleko domu Dominika. Nie wiem czemu ale teraz najbardziej pragnęłam pobiec do niego i jak mała dziewczynka przytulić się do niego. Wiem, że to chore, ale zapukałam do jego drzwi cała czerwona z podpuchniętymi oczami od płaczu i drżąc z zimna. Drzwi się otworzyły a w progu stał Dominik.
- Boże Zuza co się stało ? - zapytał lekko przerażony moim wyglądem. Nie odpowiedziałam, tylko stałam i dalej płakałam.- Czy to przez Łukasza ? - starał się by to zabrzmiało lekko. Pokiwałam twierdząco głową i wybuchnęłam szlochem a on od razu mnie przytulił. Wtuliłam się w niego, czując się bezpiecznie. Zamknął drzwi i zaprowadził mnie do salonu. Usiadłam na kanapie a Dominik przyniósł mi gorącą herbatę, chyba na uspokojenie. W domu chyba nikogo nie było. Nikt nie przybiegł zobaczyć co się dzieje. Trochę się uspokoiłam, chociaż łzy dalej spływały mi po policzku. Wyglądałam pewnie jak siedem nieszczęść. Dominik się nie odezwał, nie wypytywał o szczegóły, nie starał się siłą wyciągnąć co się stało tylko siedział koło mnie, przyglądał się i czekał. Byłam mu za to wdzięczna. Po kilku minutach siedzenia w milczeniu zapytał.
- Powiesz mi co się stało ? Co on zrobił ?
- Łukasz... i Paulina... byli razem... u niego... całowali się...- znowu się rozpłakałam.- widziałam ich...
- Ciii, nie płacz.- znowu mnie przytulił i głaskał po włosach. Złapał moją twarz w ręce i zbliżył do siebie.- On nie jest Ciebie wart, nie zrobiłby tego gdyby Cię na prawdę kochał. Postaraj się nim nie przejmować, zapomnij.- mówił cicho i spokojnie.
- Ale ja go kocham, rozumiesz ? Nie mogę on nim ot tak zapomnieć!
- Z czasem Ci przejdzie, wiem, że nie całkowicie, ale na tyle, żeby tak bardzo nie bolało.- Nic już nie powiedziałam, on zresztą też. Trzymał moją twarz w dłoniach i patrzył w moje zapuchnięte oczy. Kciukiem wytarł jedną łzę, która zabłądziła i jeszcze nie spłynęła. Zbliżył się jeszcze trochę i musnął ustami moje usta. Nie wiem czemu nie protestowałam, chciałam tego. Pocałował mnie tym razem pewniej, a ja odwzajemniłam . To był energiczny pocałunek, szybki, jakby nasze wargi były spragnione siebie nawzajem. Pierwszy odsunął się Dominik. Byliśmy lekko zdyszani. Nie płakałam, ale w dalszym ciągu byłam czerwona.
- Muszę już iść.- wstałam i poszłam do drzwi a on za mną.
- Może chcesz, żeby Cię odprowadził ? - spytał Dominik.
- Nie, dzięki, chciałabym być teraz sama, muszę przemyśleć kilka spraw.
- Ok. To do zobaczenia.- uśmiechnął się lekko.
Było już późno, ale przestało padać. Szłam chodnikiem i zastanawiałam się nad dzisiejszymi wydarzeniami. Łzy powoli spływały mi po policzku. Telefon wciąż dzwonił, jak nie Łukasz to mama. Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać a szczególnie nie z nim. Nie chciałam wysłuchiwać jego tłumaczeń, że to nie tak, że to ona go całowała a nie on ją, że on jej nie kocha tylko mnie, że nigdy by mnie nie skrzywdził. No właśnie, nigdy.. a teraz to co ? Nie skrzywdził mnie ? Właśnie to zrobił i to w najgorszy sposób. Nie wybaczę mu tego. Już nigdy mu nie zaufam. Usiadłam w parku na ławce, nie przejmując się, że jest mokra. Wiatr porywał moje włosy, czułam, że jest tak samo smutny i zawiedziony jak ja. Czułam się samotna i oszukana jak jeszcze nigdy przedtem. Najgorsze było to, że nie potrafię zapomnieć, kocham Łukasza i nic tego nie zmieni, ale już nigdy nie będziemy razem, nie chcę, żeby znowu mnie oszukał. Wróciłam do domu. Mama zdenerwowana siedziała na kanapie i czekała na mnie.
- Zuza! Dziecko jesteś w końcu, czemu nie odbierasz telefonu ?! Dzwoniłam tyle razy. Martwiłam się o Ciebie. Gdzie Ty byłaś tak długo ? Boże co się stało ? Jak Ty wyglądasz ? Czemu płakałaś ? Czy ktoś Ci coś zrobił ? Zuza no odpowiedz wreszcie ! - krzyczała mama.
- Jak mam coś powiedzieć jak nie dajesz mi dojść do słowa ?! - też krzyknęłam i podziałało, mama nic się nie odezwała tylko patrzyła na mnie.- Nic mi nie jest, nikt mi nic nie zrobił. Przepraszam, że tak późno, nie odbierałam bo musiałam przemyśleć kilka spraw.
- Jakich spraw ? Chodzi o Łukasza ? - popatrzyła pytająco, chociaż była tego pewna.
- Po części.- odpowiedziałam.- Idę na spać, bo jestem zmęczona.
Nie czekając co powie mama ruszyłam w stronę schodów i weszłam na górę. Rzuciłam się na łózko, nie miałam ochoty na nic. Chciałabym teraz iść spać i już się nie obudzić.
 _____________________________________________________________

Przepraszam, że taki krótki, ale wszystko co chciałam zawrzeć w tym rozdziale jest, 
mam nadzieje, że spodoba wam się ;)

6 lip 2011

Rozdział 18

Nachylił się i pocałował mnie. Energicznie i pewnie, zupełnie inaczej niż Łukasz czy Dominik. Zamurowało mnie, na początku nie wiedziałam co robić ale potem nie wiedząc dlaczego odwzajemniłam pocałunek. Oderwał się ode mnie i przez chwile milczeliśmy.
- Co to miało być ? - wyszeptałam. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy.
- Nic. Chciałem zobaczyć jak będzie ale wcale nie było rewelacji.- machnął ręką i wyszedł.
- Co ?! - prawie krzyknęłam.
Od dwóch dni myślałam, że się zmienił, nie był już takie chamski wobec mnie, moi przyjaciele go polubili, Anita uważała, że mylę się co do niego, już chciałam w to uwierzyć ale teraz byłam przekonana że wcale się nie zmienił, jest po prostu dobrym aktorem. Rzuciłam się na łóżko i przykryłam sobie głowę poduszką. Jak mogłam być taka głupia ? Mogłam nie pozwolić na ten pocałunek, mogłam się odsunąć, ale nie zachciało mi się z nim całować, świetnie Zuza na prawdę genialnie.. Och. Dalej czułam jego wargi, muszę przyznać, że całuje nadzwyczaj dobrze. Ale co się dziwić, pewnie w Krakowie wyrywał panienkę za panienką.
Następnego dnia obudził mnie telefon. Dzwonił Dominik.
- Hej, nie obudziłem Cię ?
- Obudziłeś.. która jest godzina ?
- Dochodzi dziesiąta. Sorry nie chciałem.
- Spoko i tak powinnam już wstać. - powiedziałam zaspanym głosem.
- Słuchaj bo jestem już w domu i chciałem się przywitać. Może wpadniesz do mnie ?
- Pewnie, za dwie godziny będę.
- To do zobaczenia. pa.- rozłączył się.
Wstałam i poszłam prosto do łazienki. Zanim się ogarnęłam i zjadłam śniadanie minęła już godzina. Wróciłam do pokoju i wzięłam telefon. 1 wiadomość nieodebrana. Od Łukasza.
" Przepraszam za wczoraj, zachowywałem się jak palant. Kocham Cię. "
No ja też nie byłam w 100% fair- pomyślałam. Gdyby dowiedział się o tym co wczoraj się stało i mnie znienawidził nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Chociaż to niezupełnie moja wina była. Dlatego szybko mu odpisałam.
" Ja też przepraszam. ;** " - i nacisnęłam wyślij.
Włączyłam laptopa, otworzyłam folder z piosenkami i włączyłam je. Uwielbiam je, z każdą mam jakieś miłe wspomnienia. Uruchomiłam gadu-gadu i przejrzałam listę. Nie było dużo osób dostępnych, większość wchodzi wieczorami o ile zdążą wrócić do domu. Posprawdzałam portale społecznościowe podśpiewując pod nosem fragmenty mojej ulubionej piosenki. Nic specjalnego się działo, więc odłożyłam laptopa na biurko i szykowałam się na spotkanie z Dominikiem. Po kilkunastu minutach byłam gotowa. Spakowałam do torebki potrzebne rzeczy i wyszłam. Szłam chwile, bo mieszkał niedaleko. Miał przepiękny duży dom. Lubiłam do niego przychodzić. Kiedyś byłam tu częstym gościem, ale odkąd jestem z Łukaszem wszystko się zmieniło. Zapukałam do drzwi i po chwili otworzyła mi jego mama.
- Dzień dobry, jest Dominik ?
- Witaj Zuziu, tak jest, wchodź, miło Cię widzieć.- kobieta uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.- Dominik ! Zuzia przyszła.- krzyknęła pani Barbara.- Pewnie jest w swoim pokoju, idź do niego.
- Dziękuję.- powiedziałam i ruszyłam po schodach do jego pokoju.
Zapukałam i gdy usłyszałam "proszę!" weszłam do środka. Nic się nie zmieniło. Zawsze panował u niego chaos. Ciuchy porozwalane po łóżku, gry na biurku, torba podróżna wystawała spod łóżka a na parapecie talerz ze śniadaniem. Znowu mu się nie chciało odnosić. Dominik uśmiechnął się na mój widok. Przywitaliśmy się, zrobił trochę miejsca dla mnie na łóżku i usiadłam, on natomiast usiadł na krześle. Rozmawialiśmy o wszystkim, opowiadał mi o tygodniu spędzonym u kuzyna, co robili, jakieś śmieszne momenty. Ja mu powiedziałam co go ominęło tutaj, o Adamie (oczywiście pomijając gorące momenty), o Justynie i Mateuszu, że znowu są razem. Gadaliśmy o zbliżającej się wielkiej imprezie, która miała odbyć się za pięć dni nie licząc dzisiejszego nie mogąc się jej doczekać. Poczułam się jak dawniej. Lubiłam tu przychodzić, lubiłam spędzać czas z Dominikiem na głupotach. Tak jakby czas cofnął się do podstawówki. Jakbyśmy znowu byli w piątej albo szóstej klasie. Teraz przed nami ostatni rok gimnazjum. Nie mogłam uwierzyć, że ten czas tak szybko leciał. Zasiedziałam się dość długo.
- Dobra koleś, muszę już wracać.- uśmiechnęłam się pogodnie
- Łukasz czeka ?
- Nie, Adam.- zobaczyłam jego minę i dodałam.- Mama się czepia, że zostawiam go samego w domu a sama się świetnie bawię.- westchnęłam.
- No spoko, odprowadzę Cię.- uśmiechnął się.
Odprowadził mnie kawałek, tylko do bramy ale to nawet i lepiej. Wolałam wracać sama.
- No to pa.- uśmiechnęłam się i chciałam go pocałować w policzek ale Dominik był szybszy i pocałował mnie w usta. Położyłam mu ręce na klatce piersiowej i odsunęłam go.
- Dominik...- przerwałam.- Już to omawialiśmy..
- Tak wiem, przepraszam.. nie powinienem tego robić...- bez słowa odwróciłam się i poszłam.
Super następnemu zebrało się na całowanie mnie, kurde jakie to wszystko zagmatwane, co ja mam teraz zrobić ? Chodzę z Łukaszem, mieszkam z Adamem, o którym już sama nie wiem co myśleć a przyjaźnie się z Dominikiem, który się we mnie cały czas kocha. Boże wspomóż bo wykorkuje - pomyślałam patrząc w niebo. Nienawidzę tego świata, czy nie może prosty jak 2 + 2 = 4 ? Westchnęłam i wróciłam do domu. Dzisiaj miała wrócić Paulina z wakacji i Łukasz miał z nią znowu pogadać. Aż się boję co z tego będzie. Wieczorem postanowiłam do niego iść. Po pierwsze stęskniłam się za nim a po drugie zapytać czy coś załatwił.
Otworzyła mi Michaśka, przywitałyśmy się i powiedziała mi, że Łukasz jest w pokoju ale ma gościa. Pomyślałam, że to pewnie jakiś jego kolega. Drzwi miał uchylone, spojrzałam i zobaczyłam Paulinę, siedziała na jego łóżku, wystroiła się jakby nie wiadomo gdzie szła. Szmata - pomyślałam. Po chwili wstała i coś szeptała do Łukasza, ale nie bardzo słyszałam, usłyszałam tylko jak mówi coś o mnie bo padło moje imię. Pocałowała go a on stał w miejscu, nie odepchnął jej, nie cofnął się, po prostu stał a ta zdzira go całowała, a on ją. Otworzyłam drzwi z hukiem, w oczach miałam łzy, nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Nagle przypomniał mi się sen, przestraszyłam się gdy sobie pomyślałam, że gdybym przyszła chwile później mogło by być tak samo jak wtedy. Łukasz popatrzył na mnie a wtedy wybiegłam, nie chciałam, nie mogłam tam być. Już nie powstrzymywałam łez, leciały ciurkiem po moim policzku. Zbiegłam ze schodów a on za mną, dogonił mnie przy drzwiach, ale uderzyłam go w twarz.
- Nienawidzę Cię ! Rozumiesz ?! Nienawidzę ! - krzyknęłam mu prosto w twarz płacząc i wybiegłam.