Nachylił się i pocałował mnie. Energicznie i pewnie, zupełnie inaczej niż Łukasz czy Dominik. Zamurowało mnie, na początku nie wiedziałam co robić ale potem nie wiedząc dlaczego odwzajemniłam pocałunek. Oderwał się ode mnie i przez chwile milczeliśmy.
- Co to miało być ? - wyszeptałam. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy.
- Nic. Chciałem zobaczyć jak będzie ale wcale nie było rewelacji.- machnął ręką i wyszedł.
- Co ?! - prawie krzyknęłam.
Od dwóch dni myślałam, że się zmienił, nie był już takie chamski wobec mnie, moi przyjaciele go polubili, Anita uważała, że mylę się co do niego, już chciałam w to uwierzyć ale teraz byłam przekonana że wcale się nie zmienił, jest po prostu dobrym aktorem. Rzuciłam się na łóżko i przykryłam sobie głowę poduszką. Jak mogłam być taka głupia ? Mogłam nie pozwolić na ten pocałunek, mogłam się odsunąć, ale nie zachciało mi się z nim całować, świetnie Zuza na prawdę genialnie.. Och. Dalej czułam jego wargi, muszę przyznać, że całuje nadzwyczaj dobrze. Ale co się dziwić, pewnie w Krakowie wyrywał panienkę za panienką.
Następnego dnia obudził mnie telefon. Dzwonił Dominik.
- Hej, nie obudziłem Cię ?
- Obudziłeś.. która jest godzina ?
- Dochodzi dziesiąta. Sorry nie chciałem.
- Spoko i tak powinnam już wstać. - powiedziałam zaspanym głosem.
- Słuchaj bo jestem już w domu i chciałem się przywitać. Może wpadniesz do mnie ?
- Pewnie, za dwie godziny będę.
- To do zobaczenia. pa.- rozłączył się.
Wstałam i poszłam prosto do łazienki. Zanim się ogarnęłam i zjadłam śniadanie minęła już godzina. Wróciłam do pokoju i wzięłam telefon. 1 wiadomość nieodebrana. Od Łukasza.
" Przepraszam za wczoraj, zachowywałem się jak palant. Kocham Cię. "
No ja też nie byłam w 100% fair- pomyślałam. Gdyby dowiedział się o tym co wczoraj się stało i mnie znienawidził nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Chociaż to niezupełnie moja wina była. Dlatego szybko mu odpisałam.
" Ja też przepraszam. ;** " - i nacisnęłam wyślij.
Włączyłam laptopa, otworzyłam folder z piosenkami i włączyłam je. Uwielbiam je, z każdą mam jakieś miłe wspomnienia. Uruchomiłam gadu-gadu i przejrzałam listę. Nie było dużo osób dostępnych, większość wchodzi wieczorami o ile zdążą wrócić do domu. Posprawdzałam portale społecznościowe podśpiewując pod nosem fragmenty mojej ulubionej piosenki. Nic specjalnego się działo, więc odłożyłam laptopa na biurko i szykowałam się na spotkanie z Dominikiem. Po kilkunastu minutach byłam gotowa. Spakowałam do torebki potrzebne rzeczy i wyszłam. Szłam chwile, bo mieszkał niedaleko. Miał przepiękny duży dom. Lubiłam do niego przychodzić. Kiedyś byłam tu częstym gościem, ale odkąd jestem z Łukaszem wszystko się zmieniło. Zapukałam do drzwi i po chwili otworzyła mi jego mama.
- Dzień dobry, jest Dominik ?
- Witaj Zuziu, tak jest, wchodź, miło Cię widzieć.- kobieta uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.- Dominik ! Zuzia przyszła.- krzyknęła pani Barbara.- Pewnie jest w swoim pokoju, idź do niego.
- Dziękuję.- powiedziałam i ruszyłam po schodach do jego pokoju.
Zapukałam i gdy usłyszałam "proszę!" weszłam do środka. Nic się nie zmieniło. Zawsze panował u niego chaos. Ciuchy porozwalane po łóżku, gry na biurku, torba podróżna wystawała spod łóżka a na parapecie talerz ze śniadaniem. Znowu mu się nie chciało odnosić. Dominik uśmiechnął się na mój widok. Przywitaliśmy się, zrobił trochę miejsca dla mnie na łóżku i usiadłam, on natomiast usiadł na krześle. Rozmawialiśmy o wszystkim, opowiadał mi o tygodniu spędzonym u kuzyna, co robili, jakieś śmieszne momenty. Ja mu powiedziałam co go ominęło tutaj, o Adamie (oczywiście pomijając gorące momenty), o Justynie i Mateuszu, że znowu są razem. Gadaliśmy o zbliżającej się wielkiej imprezie, która miała odbyć się za pięć dni nie licząc dzisiejszego nie mogąc się jej doczekać. Poczułam się jak dawniej. Lubiłam tu przychodzić, lubiłam spędzać czas z Dominikiem na głupotach. Tak jakby czas cofnął się do podstawówki. Jakbyśmy znowu byli w piątej albo szóstej klasie. Teraz przed nami ostatni rok gimnazjum. Nie mogłam uwierzyć, że ten czas tak szybko leciał. Zasiedziałam się dość długo.
- Dobra koleś, muszę już wracać.- uśmiechnęłam się pogodnie
- Łukasz czeka ?
- Nie, Adam.- zobaczyłam jego minę i dodałam.- Mama się czepia, że zostawiam go samego w domu a sama się świetnie bawię.- westchnęłam.
- No spoko, odprowadzę Cię.- uśmiechnął się.
Odprowadził mnie kawałek, tylko do bramy ale to nawet i lepiej. Wolałam wracać sama.
- No to pa.- uśmiechnęłam się i chciałam go pocałować w policzek ale Dominik był szybszy i pocałował mnie w usta. Położyłam mu ręce na klatce piersiowej i odsunęłam go.
- Dominik...- przerwałam.- Już to omawialiśmy..
- Tak wiem, przepraszam.. nie powinienem tego robić...- bez słowa odwróciłam się i poszłam.
Super następnemu zebrało się na całowanie mnie, kurde jakie to wszystko zagmatwane, co ja mam teraz zrobić ? Chodzę z Łukaszem, mieszkam z Adamem, o którym już sama nie wiem co myśleć a przyjaźnie się z Dominikiem, który się we mnie cały czas kocha. Boże wspomóż bo wykorkuje - pomyślałam patrząc w niebo. Nienawidzę tego świata, czy nie może prosty jak 2 + 2 = 4 ? Westchnęłam i wróciłam do domu. Dzisiaj miała wrócić Paulina z wakacji i Łukasz miał z nią znowu pogadać. Aż się boję co z tego będzie. Wieczorem postanowiłam do niego iść. Po pierwsze stęskniłam się za nim a po drugie zapytać czy coś załatwił.
Otworzyła mi Michaśka, przywitałyśmy się i powiedziała mi, że Łukasz jest w pokoju ale ma gościa. Pomyślałam, że to pewnie jakiś jego kolega. Drzwi miał uchylone, spojrzałam i zobaczyłam Paulinę, siedziała na jego łóżku, wystroiła się jakby nie wiadomo gdzie szła. Szmata - pomyślałam. Po chwili wstała i coś szeptała do Łukasza, ale nie bardzo słyszałam, usłyszałam tylko jak mówi coś o mnie bo padło moje imię. Pocałowała go a on stał w miejscu, nie odepchnął jej, nie cofnął się, po prostu stał a ta zdzira go całowała, a on ją. Otworzyłam drzwi z hukiem, w oczach miałam łzy, nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Nagle przypomniał mi się sen, przestraszyłam się gdy sobie pomyślałam, że gdybym przyszła chwile później mogło by być tak samo jak wtedy. Łukasz popatrzył na mnie a wtedy wybiegłam, nie chciałam, nie mogłam tam być. Już nie powstrzymywałam łez, leciały ciurkiem po moim policzku. Zbiegłam ze schodów a on za mną, dogonił mnie przy drzwiach, ale uderzyłam go w twarz.
- Nienawidzę Cię ! Rozumiesz ?! Nienawidzę ! - krzyknęłam mu prosto w twarz płacząc i wybiegłam.
Wow! Jest świetnie :) Powaliłaś mnie tą notkę. Normalnie obrót o 360 stopni :) Najlepiej jakby Zuzia była z Dominikiem ;p
OdpowiedzUsuńrozdział ma to coś co jeszcze bardziej zachęca do czytania ; ) świetne ; *
OdpowiedzUsuńo 360 stopni? 180 jełopko O.o
OdpowiedzUsuń