10 maj 2011

Rozdział 7

Ranek był jak każdy inny, standardowy. Rodziców nie było. Mama pojechała do kliniki weterynaryjnej, a tato do biura. Razem z Gośką zjadłyśmy jajecznicę a potem przyjechał po nią Sebastian i razem pojechali do szkoły. Miałam jeszcze 10min do przyjazdu autobusu więc usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Akurat na TVP1 była pogoda. Jarosław Kret oznajmił, że przez najbliższy tydzień temperatura nie spadnie poniżej dwudziestu stopni Celsjusza. No to super. Trzeba się będzie w końcu poopalać. Na żadnym kanale nie było nic ciekawego, więc wyłączyłam telewizor i poszłam do pokoju to torbę. Na przystanku było już kilka osób, ale nie było Anity. Usiadłam na ławce, włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam swoją ulubioną playlistę. Znów zaczęłam rozmyślać o Łukaszu, o jego pocałunkach a raczej tylko jednym, wczorajszym. Przez cały czas czułam jego wargi na swoich, czułam jego zapach i silne ramiona, w których mogłabym trwać całe wieki.
- No hej.- stanęła nade mną Anita.- Czemu nie wchodzisz do autobusu ? - spytała, a ja zorientowałam się, że wszyscy weszli.
- Ach no tak, już.- zabrałam swoje rzeczy i weszłam do środka.
- O czym Ty tak myślisz ? Stało się coś ? - spytała Anita lekko zaniepokojona.
- Nie, a właściwie tak.
- No mów, nie trzymaj mnie w niepewności.- cała Anita.
- Byłam wczoraj z Dominikiem w kinie..
- i .. ? - zachęcała mnie przyjaciółka.
- Powiedział mi, że mnie kocha .. od roku.- nie patrzyłam na nią.
- Wiedziałam ! - krzyknęła a cały autobus popatrzył na nas.- Sorry.- milczałyśmy.
- Pocałował mnie.- Anita zrobiła wielkie oczy.
- No nie gadaj. Serio ? - nie mogła w to uwierzyć.- Ale czad !
- Ale to nie wszystko.
- Nie mów, że się przespaliście ? - szepnęła a ja popatrzyłam się na nią z pode łba.
- Penie, że nie. Łukasz przyszedł do mnie wieczorem.
- Mmm, musiało być ciekawie.- zaśmiała się.
- Całowaliśmy się.- była w większym szoku niż poprzednio.- Tato nas zobaczył.
- O ku*wa dziewczyno, masz szczęście w nieszczęściu.- dojechaliśmy do szkoły. Do lekcji miałyśmy jeszcze 15 min, więc usiadłyśmy na ławce przed budynkiem.- dwóch chłopaków w jednym dniu.. i co teraz zrobisz ? - zapytała tym razem na poważnie.
- Nie wiem.- patrzyłam na buty bo nie wiedziałam co zrobić ze wzrokiem. Słońce grzało niemiłosiernie.
- Czujesz coś do niego ? Do Łukasza.- dodała.
- Sama nie wiem.- odrzekłam po chwili.- nigdy nie czułam czegoś takiego do żadnego chłopaka.
- Wiesz, ja żartowałam wtedy jak mówiłam, że chcę was swatać.- zaśmiała się.- ale i tak było by fajnie gdybyście byli razem.- uśmiechnęłam się.
Zadzwonił dzwonek a my udałyśmy się pod klasę.
- Co mamy pierwsze ?
- Geografię.
Weszłyśmy do klasy jako ostatnie. Zajęłyśmy miejsca obok siebie i rozpakowałyśmy się. Super, zapomniała zeszytu. Trudno zgłosi się nieprzygotowanie. Lekcja strasznie się dłużyła a baba przynudzała. Wybawił nas dzwonek na przerwę.
- Na reszcie, już myślałam, że ta lekcja nigdy się nie skończy.- marudziła Anita.- teraz wf. Może znowu będzie się coś działo.- mieliśmy wf z 2d i 3a i przynajmniej raz w tygodniu jak robiło się cieplej i wychodziliśmy na boisko kto coś sobie robił. Ostatnio Klaudia wybiła sobie palca, Kuba złamał nogę a kilka osób zemdlało. Ogólnie lubię wf ale nie znoszę biegać. Dostaję zaraz zawrotów głowy i robię się cala blada, dlatego mama załatwiła mi zwolnienie z biegów na cały rok. Dzisiaj biegamy na 1km, więc ja będę siedziała na ławce ze słuchawkami w uszach. Gdy się przebrałyśmy wyszłyśmy z wuefistką na boisko i wtedy zobaczyłam Łukasza. No to genialnie, będziemy mieć razem wf. Odwróciłam się do niego plecami w nadziei, że mnie nie pozna. Zaczęłam słuchać Chrisa Browna - Yeah x3 i patrzyłam jak biegają. Akurat biegła Anita.
- Anita dawaj ! Szybciej ! - krzyknęłam do niej, widziałam jak się uśmiechnęła, czyli usłyszała.
- Cześć.- usłyszałam za sobą. odwróciłam się.
- A to Ty.. cześć.- powiedziałam obojętnie.
- Sorry za wczoraj.- usiadł koło mnie.- Nie planowałem tego.
- Nie planowałeś ? Więc to co mówiłeś pewnie też nie planowałeś.- powiedziałam nie patrząc na niego.
- To co mówiłem to jest prawda. Podobasz mi się.- na jego twarzy pojawił się uroczy uśmiech, czułam, ze na mnie patrzy.- żałuję tylko, że twój tato nam przerwał.
- a ja nie.- skłamałam.
- Łukasz! - ktoś go zawołał.- teraz Twoja kolei !
- Idę ! - krzyknął.- Może dasz się zaprosić na spacer ? Dzisiaj.
- Dzisiaj nie mam czasu. Jutro też nie.
- No to w sobotę. - uśmiechnął się tak jak najbardziej lubiłam.
- Zobaczę.- tak! tak! krzyczało serce ale usta zdecydowały coś innego.
- Czyli tak. Świetnie. Będę po Ciebie o 16.- wstał i pobiegł.
- Ale ja się jeszcze nie zgodziłam.- krzyknęłam za nim, ale on tylko się uśmiechnął.
____________________________________________

taki trochę krótki, ale wybaczcie nie miałam weny ;P

3 komentarze: